Czekam, czekam, czekam. Przypominają mi się czasy gdy na ekrany wchodziło "Mroczne widmo" i z kumplami zajęliśmy cały jeden rząd, a gdy wychodziliśmy, brodziliśmy po kostki w łupinach pestek. Nie mówiąc już o pamiętnym roku '97, gdy jako dziewięciolatek oglądałem na dużym ekranie starą trylogię w wersji odnowionej. Jak śmiesznie by to nie brzmiało, jest to spory fundament mojej tożsamości. Co z tego że nowa trylogia była taka sobie, każda premiera była magicznym wydarzeniem. Tak samo z nadchodzącymi częściami. Będą jakie będą (chciałbym oczywiście żeby były genialne), ale sam fakt że będą napawa mnie niezmierną radością.
Mam identycznie. Choć szczerze? "Oryginalna", stara trylogia wciąż będzie najbliższa mojemu sercu :D
OdpowiedzUsuńJasna sprawa. Niech Moc będzie z Tobą ;)
Usuń