Szukamy poezji pisanej krwią, stojącej w awangardzie dowolnie pojmowanego zaangażowania!
A oto wiersz "Pan redaktor" autorstwa niejakiego Mariana Ośniałowskiego:
Pisząc wiersze trzeba maczać pióro
we własnej krwi,
chociaż są niskie honoraria.
W moim wierszu za sto złotych
jest nocy szum z deszczu słodką arią.
Banalne marzenie ze srebrnych
fotoplastikonów.
Krzyczą marcowe koty.
Daremnym żalem wzbiera pustych godzin
monotonność
w moim wierszu za sto złotych.
Pan redaktor „Nieba Warszawy”
odpowiada poważnie, nie drwi:
Nie będziemy tych wierszy drukowali;
jeszcze za mało w nich krzyku i nerwów,
w nich jeszcze za mało krwi.
z tomu „Suita cygańska”, 1959