Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radosna twórczość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radosna twórczość. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 kwietnia 2017

rozkminka o poecie

Cześć i czołem! Jeśli ktoś tu jeszcze zagląda, to ma okazję poznać moje liryczne oblicze. Pięć moich wierszy zostało opublikowanych TUTAJ, zapraszam. Niebawem będzie tam kolejny zestaw, to lajkujcie Szufladę, nie przegapicie. Na zachętę moje zdjęcie z czasów, gdy byłem młody i piękny. Wybrałem je, by reprezentowało tę właśnie dziedzinę mojej tzw. twórczości.

ps pojawił się kolejny zestaw, więc zapraszam TUTAJ

czwartek, 6 sierpnia 2015

rozkminka o punku


W centrum mojego miasta znajduje się pewna ściana, na której dawno temu ktoś umieścił napis, którego odczytywanie jest jednym z moich najwcześniejszych wspomnień. Oznacza to, że napis znajduje się tam co najmniej od początku lat dziewięćdziesiątych. Malunek sam w sobie nie był specjalnie imponujący, ale dla mnie, choć zupełnie nie wiedziałem wtedy o co chodzi, niósł jakąś ekscytującą tajemnicę. "SEX PISTOLS", no sami przyznajcie. Nie dość że seks, który pociągał za sobą wówczas liczne teoretyczne rozważania, sprowadzające się do pytania co to w ogóle jest, to jeszcze pistolety, o których każdy wiedział, że to ekstra sprawa. Pod wspomnianym napisem był jeszcze drugi, mniejszy. "Sid Vicious", zupełnie jakby to było miano autora. No właśnie. Gdy po latach zacząłem wiedzieć już nieco więcej o wspomnianych wyżej kwestiach, często zastanawiałem się, kim jest człowiek, który przed laty nabazgrał to na ścianie, kim był wtedy i kim jest teraz.

Wszystko to przypomniało mi się podczas lektury "Końca punku w Helsinkach". Autor, Jaroslav Rudis, w udany sposób oddał z jednej strony entuzjazm punkowego neofity, a z drugiej uczucie nostalgii i pustki jaką pozostawiają w człowieku stare, dobre, szalone czasy. Akcja w powieści przebiega dwutorowo. Przeplatają się ze sobą dwie płaszczyzny czasowe. Z jednej strony współczesność, w której poznajemy Olego, mieszkańca niewielkiego niemieckiego miasteczka tuż przy granicy z Czechami, właściciela baru Helsinki. Nazwa tego przybytku pochodzi od miasta, w którym lata temu miała się zakończyć trasa koncertowa Automatu, zespółu Olego. Jednak w wyniku pewnego przypadkowego odkrycia zespół nigdy tam nie dotarł, a co więcej zwyczajnie się rozpadł. Teraz "szpetny czterdziestoletni" Ole, rozwodnik, ojciec niemal dorosłej córki, z którą nie ma czasu się spotkać, prowadzi egzystencję od dnia do dnia, sprowadzającą się do spotkań ze znajomymi ze starych czasów i wspominania dzikiej młodości. Po drugiej stronie mamy zaś Czechosłowację lat osiemdziesiątych i dziennik prowadzony przez siedemnastoletnią dziewczynę, punkówę pełną gębą. Życie chwilą w komunistycznej Czechosłowacji nie było czymś łatwym, podobne doświadczenia opisywał Jan Pelc w "Będzie gorzej". Podczas gdy zachodni rówieśnicy młodocianych panczurów mogli narzekać, że nikt o nich nie dba, tak tutaj rodzice, nauczyciele i milicja aż do bólu dbali o przyszłość narodu.

Całe to przeplatanie się różnych epok i ludzkich punktów widzenia wywołuje w czytelniku uczucie przykrej pustki. Czy rzeczywiście młodzieńcze uniesienia mają po latach sprowadzać się jedynie do anegdot opowiadanych samemu sobie pomiędzy jedną i drugą "tabletką przeciw śmierci"? Siedemnastolatka i czterdziestolatek stanowią w tym układzie awers i rewers tej samej monety. Jeszcze ciekawiej się robi, gdy w pewnym momencie autor zapoznaje nas z zapiskami córki Olego, które dostarczają okazji do dodatkowych interpretacji. Tylko w ten sposób można próbować ukazać całość zjawiska zwanego "punk", choć można to z pewnością rozszerzyć na każdą subkulturę, bo tak naprawdę wszystko sprowadza się tu do kwestii dorastania. Wnioski z lektury są gorzkie, całość napawa smutkiem, ale mimo wszystko niesie ze sobą nadzieję, na szczęście robiąc to wszystko w niebanalny sposób. Tło historyczno-społeczne jest atrakcyjnym dodatkiem, ciepło na sercu się robi zwłaszcza przy polskich akcentach, głownie muzycznych (choć na przykład mój ojciec zaprzecza jakoby w latach osiemdziesiątych Trójka puszczała Dezertera).

"Koniec punku w Helsinkach" to z jednej strony lektura prosta, w tym sensie, że czyta się ją bardzo szybko, napisana jest językiem potoczystym, na specjalne gratulacje zasługują fragmenty pisane z perspektywy nastolatki. Z drugiej zaś wyzwala w czytelniku całą gamę emocji, od szczerego śmiechu do wzruszenia, od zadumy do zdenerwowania. Po odłożeniu książki jeszcze przez długi czas głowę przepełniają przemyślenia dotyczące jej zakończenia i losów bohaterów, które do niego doprowadziły. Czy mogło być inne? Tego się nie dowiemy, choć można na ten temat długo dywagować. Ale było jak było.




PS Tak się składa, że jakiś czas temu napisałem opowiadanie, które w pewien sposób łączy się z opisywaną powyżej pozycją. Jeśli ktoś jest ciekaw, to zachęcam do czytania: SID

poniedziałek, 11 maja 2015

rozkminka o szortach 2

Na lokalny konkurs literacki O Liść Dębu szykowaliśmy się z dwoma Szymonami przez rok. Skończyło się oczywiście na tym, że prace składaliśmy po terminie, ale ma się te znajomości. Sam prawdę mówiąc miałem pokusę, żeby dojść do władzy wrodzonemu leniowi i olać całą sprawę. Ale na szczęście Zubek mnie zmobilizował i dnia szóstego stycznia, bez żadnego pomysłu zasiadłem przed komputerem, z nastawieniem że teraz albo nigdy. Zacząłem od pierwszych słów jakie mi przyszły do głowy, sam początkowo nie wiedziałem, o co mi chodzi. Potem wróciłem myślami do spaceru wokół jeziora Białego, jaki odbyłem w grudniu z Szymonem Teżewskim.


W czasie w którym Zubek poszedł do kościoła i wrócił, ja zdążyłem rzecz napisać, a w międzyczasie przygotować i zjeść obiad. Opowiadanie poleciało na konkurs. Następnego dnia wieczorem zmarł Tadeusz Konwicki. Ósmego stycznia rano dowiedziałem się o tym i doszedłem do wniosku, że moje opowiadanie było jakimś dziwnym przeczuciem, pożegnaniem. Jeśli chodzi o konkurs, to przepadłem (Szymon Teżewski - pierwsze miejsce, Szymon Zubkiewicz - wyróżnienie). Ale tekst wysłałem do Szortala i teraz dzielę się nim ze światem. Może komuś uda się w znaleźć w nim coś dla siebie.

SKALA WPŁYWU ZDARZEŃ

czwartek, 25 września 2014

rozkminka o szortach

Krótkie opowiadanie mojego autorstwa można przeczytać tutaj:
EPITAFIUM DLA ANIOŁA

poniedziałek, 28 grudnia 2009