Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rap. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rap. Pokaż wszystkie posty
piątek, 15 lutego 2019
Wczoraj były Walentynki, ale nowojorskiemu raperowi O.C. od dwudziestu lat nie kojarzą się one dobrze. W utworze Tribute wspomina, jak 14 lutego 1999 dzwonił do niego Big L, przyjaciel, raper z tego samego co O.C. składu Diggin' in the Crates. Ale że O.C wybierał się właśnie z dziewczyną na miasto, nie odebrał. Przyjaciel taką rzecz przecież wybaczy. Ale następnego dnia Big L już nie żył. Zastrzelono go nieopodal jego bloku w Harlemie. Można to potraktować jak dowód na to, że jego wersy "I'm from the danger zone where emcees get slain" nie były hiperbolą. Jak co roku odświeżam sobie dwie jego płyty: Lifestylez ov da Poor & Dangerous i The Big Picture (wydana już po śmierci). Oczywiście nie zabrakło mi czasu na nową płytę Sokoła.
niedziela, 7 stycznia 2018
JETLAGZ (Kosi, Łajzol) - Harold Hunter (Skit Video) / prod. Ola Mulla
Na początku grudnia premierę miała płyta rapowego składu Jetlagz, współtworzonego przez warszawskiego weterana graffiti, którego zwrotkę pamiętam z pierwszej przesłuchanej przeze mnie w całości płyty hip-hopowej, a przede wszystkim z jednego z lepszych utworów o mazaniu sprejem. Powiem szczerze, że płyta WSK8OFMND spodobałaby mi się pewnie bardziej, gdybym był kierowcą. Dobrze by się jechało, puszczając głośno najeżone punchline'ami bangery. A tak płyta wleciała mi jednym uchem, drugim wyleciała i raczej do niej nie wrócę. Poza jednym utworem.
Harold Hunter zaczyna się znamiennie od słowa "kiedyś". Jak to powiedział Teżewiak, nagrywanie kawałków o wspomnieniach to pójście na łatwiznę, bo zawsze wychodzą zajebiście. Gdy ich słuchamy, prowokują nas samych do udania się sentymentalną podróż pamięcią do starych, dobrych czasów. A psychologowie dawno już stwierdzili, że jesteśmy tak skonstruowani przez naturę, że pamiętamy raczej te dobre rzeczy; złe nawet jeśli nie odchodzą całkowicie w niepamięć, to widziane z dystansu już tak nie bolą. To oczywiście tylko jeden z tego rodzaju mechanizmów. Tak już jesteśmy zaprogramowani (oszukiwani?) przez schopenhauerowską wolę życia, by jako ludzkość nie popełnić zbiorowego samobójstwa.
W każdym razie Harold Hunter także mnie zabrał na tego rodzaju wycieczkę w czasy zapamiętane przeze mnie jako absolutnie beztroskie (prawda była!). "Kiedyś byłem dzieciakiem jak Harold Hunter - śmigałem po mieście na desce z blantem". Nie było to lata dziewięćdziesiąte w Warszawie, ale i tak w pełni się utożsamiam i cieszę się w ten właśnie sposób została też upamiętniona postać Harolda Huntera, nowojorskiego skatera, który wystąpił filmie Kids (który zapoczątkował drugi deskorolkowy boom w Polsce) i przesadził z koksem... Odpalam jeszcze raz.
wtorek, 31 października 2017
Mada - Apteki i monopolowe gościnnie: Dj Gram; produkcja: Pekro
Jakiś czas temu pisałem o płycie Mady 47%, którą obok płyty Włodka uważam za jedną z lepszych tegorocznych polskich hip-hopowych produkcji. Płytę promowały dwa teledyski, które, rzecz jasna, udostępniłem. Teraz, już jakiś czas po premierze, został wypuszczony trzeci, ostatni już, teledysk. Utwór w wersji płytowej wzbogacony był o fragmenty wywiadu z Andrzejem Stasiukiem, tak jak raper wywodzącym się z dzielnicy Grochów, której poświęcony jest kawałek. Teledysk trochę ustępuję poprzednim, ale jest w nim uliczna szorstkość, która koresponduje z klimatem całości.
czwartek, 15 czerwca 2017
rozkminka o procentach
Mada - 47%
Wszystko się zmieniło, gdy przez zupełny przypadek trafiłem na pierwszy singiel zapowiadający płytę Mady. "Tłum" na świetnym bicie Szoguna, z gościnnym udziałem jednego z oryginalniejszych raperów, którzy są młodsi ode mnie (taka moja prywatna kategoria), Zioła Zioła, zdecydowanie przykuwał uwagę. Osaczona przez tłum jednostka (od ilu osób się on w ogóle zaczyna, filozofuje raper), dystansuje się od niego, ale nie czuć w tym mizantropii, raczej potrzebę przynajmniej chwilowego wycofania się z pędzącej rzeczywistości, na którą składa się anonimowa masa, z którą nie sposób się skomunikować. "Najlepiej się czuję na podwórkach" - podsumowuje raper, co dobrze oddaje peryferyjność i swojskość jego twórczości. Nie odczuwa on zewu centrum (podobnie jak Andrzej Stasiuk, w skicie poprzedzającym jeden z kolejnych utworów, wspominający swą młodość na Grochowie, dzielnicy, z której pochodzi również Mada), który przyciąga rzesze ludzi z jego otoczenia, pędzących tam ze wszystkich stron. Podkreślić jednak należy, że Mada nie dąży tam dlatego, że się przed tym trendem buntuje. Po prostu tego nie potrzebuje, nie jest do tego stworzony, nie taka jest jego konstrukcja. Nie zrobiłby tego, choćby chciał. Ale nigdy nie zechce.
Kolejny singiel, "Ex", jest ubranym w ciekawą metaforę manifestem determinacji twórcy. Opowiada on tam o trzech byłych dziewczynach, z których jedna ma za sobą odsiadkę, druga od pięciu lat nie żyje, a trzecia przebywa na emigracji. I choć utwór jest skrajnie osobisty, zwłaszcza zwrotka poświęcona zmarłej dziewczynie kosztowała rapera z pewnością wiele emocji, to najważniejsze w nim jest podkreślenie faktu, że pomimo wszelkich życiowych zmian raper "wciąż robi swoje", czego efektów możemy słuchać na kolejnych płytach. Przy okazji ujawnia on swoje podszyte dezynwolturą poczucie humoru, przy okazji opowieści o trzeciej dziewczynie, tej, która obecnie "siedzi na saksach". Gdy wyszedł singiel, wspomniana była ona tylko w refrenie, osobiście napisałem komentarz, że wielka szkoda, że nie została poświęcona jej trzecia zwrotka. Okazuje się jednak, że w albumowej wersji utworu trzecia zwrotka jest, z tym że mocno nietypowa. Wraz z poczuciem humoru dostrzegamy bowiem dżentelmeńskę dyskrecję.
Później wyszła płyta, a Mada, wrzucając do sieci kolejne utwory, do każdego dołączał filmik, w którym w kilku słowach opowiadał o genezie danego kawałka. Znów mogliśmy doświadczyć wspomnianej dezynwoltury, choćby w przypadku Intro, które miało być opatrzone zwrotką, ale raper ostatecznie nie napisał tekstu, czy "Outro", które pojawiło się na trackliście, ale w ferworze walki fakt ten został zapomniany i "Outro" nigdy nie powstało. Co paradoksalnie dodało płycie smaczek, ale o tym później. Nie chcę w ten sposób sugerować, że Mada ma lekceważący stosunek do słuchacza. Wręcz przeciwnie, jest mu zdecydowanie bliższy od większości wykonawców, właśnie dlatego, że traktuje go jak kolegę, który wybaczy przecież delikatne potknięcia, a nie klienta, który jest panem i trzeba przed nim czapkować.
Prawdziwym wydarzeniem jest moim zdaniem wykorzystanie w jednym z utworów ghostwritera. Tekst do utworu "Czekam", nawiązujący do kultowego "Do Ani", napisał niejaki Jakub Ancymon, z tego co się orientuję, dobry kolega Mady. Wspomniana już kilkukrotnie dezynwoltura rapera pozwoliła mu się wznieść ponad skostniałe zasady polskiego rapu, w imię których rapować można jedynie swój tekst. Na płycie mamy więc do czynienia z sytuacją bez precedensu (chodzi mi o sam fakt przyznania się do tego, wszak wiadomo, że Eldo pomagał pisać teksty Juzkowi i "nawet nie wiemy, kiedy słuchamy zwrotek Piha ghostwritingu). W jej wyniku powstał najbardziej tajemniczy i wręcz metafizyczny utwór na płycie, wzbogacony o punkowy zaśpiew w wykonaniu Mroka i gitarę Eryka Najduchowskiego.
Zastanawiam się, czym jest tytułowe 47%. Liczba ta pojawiała się chyba w twórczości Zetenwupe już wcześniej, ale nie jestem w stanie powiedzieć w jakim kontekście. Dlatego podam w tym momencie moją prywatną interpretację, która jest albo stwierdzeniem czegoś oczywistego, albo strzałem Panu Bogu w okno. Kluczowy dla niej jest utwór "Więcej niż 100" z gościnnym udziałem Ryfy Ri (to również nietypowe, na płycie obecne są aż dwie raperki i obie wypadają nadspodziewanie dobrze, co w przypadku polskiego rapu nie zawsze jest oczywiste). Raper deklaruje, że chce dać z siebie więcej niż sto procen, jednocześnie przyznając, że w tej chwili niekoniecznie mu to wychodzi. Być może jest więc na etapie dawania z siebie właśnie czterdziestu siedmiu procent, oczywiście jeśli chodzi o radzenie sobie z życiem i tworzenie dla siebie perspektyw na przyszłość. W przypadku twórczości jest to zdecydowanie więcej.
Na płycie usłyszymy cały wachlarz tematów od krytyki zmanipulowanego społeczeństwa, zastraszonego przez media, do oprowadzania słuchacza po Grochowie, gdzie na każdym kroku natykamy się jeśli nie na sklep monopolowy, to na aptekę. Nie zabraknie oczywiście opowieści o relacjach z kobietami i wszelkiego rodzaju rozliczeń, głównie z samym sobą. Warto też dodać, że żaden z obecnych na płycie gości nie zawiódł, na pierwszy plan wysuwa się jednak kolega z zespołu, Kaietanovich, który w kończącym płytę "CDNN" obnaża się, spowiadając się z przyprawienia rogów znajomemu i jest to w moim przekonaniu jedna z odważniejszych zwrotek w polskim hip-hopie, którego przedstawiciele z reguły chcą siebie postrzegać jako przykłady przestrzegania wszelkich kodeksów, z koleżeńskimi włącznie. Ktoś jednak jest w stanie przyznać, że w życiu po prostu różnie bywa. Ciąg dalszy nie nastąpi, nic więc dziwnego, że nie usłyszymy już nawet zapisanego w trackliście "Outra".
Chciałbym móc powiedzieć, że płyta pozbawiona jest wad, niestety nie mogę tego zrobić z czystym sumieniem. Choć wszystkie utwory, że tak powiem "właściwe", są świetne i nie ma się do czego przyczepić, to skity, które zapewne miały być czymś w rodzaju przymrużenia oka, kontrującym raczej poważną ogólną wymowę płyty, zwyczajnie przeszkadzają i zaburzają jej spójność. Jestem pewien, że osoby zaangażowane w ich powstanie doskonale się bawiły przy ich tworzeniu, jednak przy odsłuchy płyty da się je przesłuchać tylko za pierwszym razem. Może ktoś o większym poczuciu humoru niż ja się wtedy uśmiechnie, ale zapewniam, że z każdą kolejną rundą będą one coraz bardziej irytujące i domagające się przełączenia. Dlatego na własny użytek stworzyłem playlistę, w której skitów nie ma i dzięki temu, w mojej opinii mamy wówczas z płytą genialną, 10/10 i w ogóle. Zachęcam do sprawdzenia. A jeśli dostępne są jeszcze fizyczne egzemplarze, także do kupienia, gdyż płyta, choć wydana w prostym digipacku i bez większych bajerów, właśnie dzięki swej minimalistycznej oprawie prezentuje się niebywale estetycznie.
piątek, 16 października 2015
rozkminka o alarmach
Boisz się alarmów? Pe I Ha solo album, piętnaście sekund przed końcem będziesz wpierdalał valiumDrugą rzeczą był promujący płytę utwór "Nie ma miejsca jak dom" na nieco rzewnym samplu z Krzysztofa Klenczona, dedykowny "dla tych, co zjedli chleb betonowych osiedli". Utwór wraz z nakręconym do niego teledyskiem ukazuje słuchaczowi świat, z którego wywodzi się raper, tkwiący "obydwiema nogami w błocie rzeczywistości". Jednak całość płyty nie przedstawia się wcale tak jednowymiarowo. "Gorzka prawda kontra hajlajf" oznajmia raper w jednym z refrenów. Dzięki talentowi do składania słów zdobywa inny, nie znany dotychczas świat, gdzie grupistki podbijają do niego "po autograf z kartką, na czole wypisane wal" i "uderza w twoją dumę, kiedy słyszysz, że jadą na dziewięć taksówek". Cóż, korzysta z tych atrakcji bez żadnych skrupułów, w końcu "nie oderwiesz od stołu dzieciaka, który nie czuł nigdy smaku kawioru".
Zakres tematów jest naprawdę szeroki. Mamy tu i ekshibicjonistyczne, skrajnie emocjonalne rozliczenie z ojcem, jest i w niebanalną formę ubrany lovesong. Wszystko to wręcz wyplute na mikrofon, jakby pewne przemyślenia rozrywały rapera od środka. Pih był wtedy zdecydowanie w uderzeniu. Oprócz natchnienia towarzyszyła mu pewność siebie, pozwalająca bezczelnie twierdzić, że "kładzie chuja na rock, kładzie chuja na pop, kładzie chuja na klasykę, daje rap muzykę. Niekiedy skrajnie naturalistyczne opisy rzeczywistości udało mu się ubrać w niebanalne i obrazowe (nieraz obrazoburcze) metafory. Nie przejmuje się czymś takim jak poczucie dobrego smaku, wesoła twarz ziomka jest według niego "szczera do bólu jak z pochwy wymaz", czym świadomie zawęża swój target, w końcu płyta przeznaczona jest "dla łysych głów, a nie zaświerzbionym pederastom". Jest tu bezkompromisowo, chamsko i dosadnie. Dla mnie jest to kolejny atut.
Nie napiszę wiele o zaproszonych na płytę gościach, bo na ich tle gospodarz wyróżnia się jeszcze bardziej. Żaden z nich zdaje się nie mieć tego ognia, wspomnianego w pierwszym kawałku. Mimo najlepszych chęci nie są niczym więcej jak pewnym ubarwieniem całości, chwilą na złapanie oddechu.
Może krzywdzę tym artystę, ale dla mnie Pih jest raperem jednej (właśnie tej) płyty. Żadnej z kolejnych nie słucham od początku do końca. Część utworów mi się podoba, innych mogłoby nie być. "Boisz się alarmów" wręcz przeciwnie. Po latach dochodzę do wniosku, że jest to jedna z lepszych polskich płyt rapowych. Zgadzam się poniekąd z Mesem, który chcąc oczyścić hip-hop z żałosnych przyległości, apelował:
Przyjacielu jeśli pracujesz w empiku
widzisz półkę - polski hip-hop - podpal ją bez kitu
po cichu w nocy kilka klasyków wrzuć w koszyk, ocal rap,
chuj że wylecisz z roboty
nie bój sie alarmu, weź Piha, pierdol alarm
Max 30 płyt - reszta wypierdalać
sobota, 28 sierpnia 2010
krs-one o krzyżu
odświeżam sobie twórczość Krisa i ten kawałek wydał mi się adekwatny do sytuacji w naszym kraju
tekst jakby co:
tekst jakby co:
It's not natural If it goes against God
It's not factual Her truth is not hard
It's not natural If it goes against God
It's not factual Gimme the truth!
Listen to the lyric as the negative is shrinkin
It's shrinkin out your life when you decide to change your thinkin
One of the first things we gotta switch around of course
Is Jesus Christ, and him dying on the cross
You're looking at the cross, surrounded in it's mystery
With Jesus on the cross in a, total misery
Now seperate Jesus from the cross so you can see
The truth about the cross, and the cross's history
The cross was created by the Roman government
It's only purpose and use, is cap-i-tal punishment
But Jesus Christ, was all about the revolution
While the cross was used as Jesus Christ's execution
See what if Jesus Christ, was hung upon a tree
Upon every church wall, that's exactly what you'd see
If Jesus Christ, was shot in the head with no respect
We'd all have little gold guns around our neck
If Jesus Christ was killed in electic chair, now get it
You'd be knealing to the electric chair with Jesus, still in it
You gaze upon the cross, and you see the execution
You yell stop the violence but the cross you're still using
It's not natural If it goes against God
It's not factual Her truth is not hard
It's not natural If it goes against God
It's not factual Gimme the truth!
So I say listen, listen, open up your third eye vision
God is not down with religion
Religion they be sellin it, listen up, God is intelligent
Reading of the bible is irrelevant
You gotta look within yourself, not a scripture
KRS-One comes to rearrange the God picture
If you sit and believe, you can acheive
If you sit and accept, you don't know, what's correct
or incorrect, take for instance Adam and Eve
The first two people on the planet, or so you believe
Their first time in heaven kids they had, Cain and Abel
Huh, now let me show you why the story's unstable
According to the story, according to what you believe
There was only Cain, Abel, Adam, and Eve
on the whole planet, now use your intellect
and tell me, what did Cain and Abel do for sex?
Upon the whole planet there was not another
Could it be for sex, heh, they were looking at each other?
Hold up! I thought the church wasn't into that
But wait, still yet, there is another fact
How did the world get populated?
Now tell me if I'm wrong, but obviously Eve had it goin on
Think for a minute, I know it gets notorious
But yo G, check out the chorus
It's not natural If it goes against God
It's not factual Her truth is not hard
It's not natural If it goes against God
It's not factual Gimme the truth!
[Rich Nice]
Yo yo...
Yo bring that back
I wanna say something on this BlastMaster session
Yo this is Rich Nice
You brothers gotta stop treating these hoes like nice girls
and these nice girls like hoes
[KRS-One]
True indeed, I'd like to welcome the rebirth of the Goddess
Word up it's all about knowledge of self
Yo Busta Rhymes, why don't you take the session over from here
Subskrybuj:
Posty (Atom)




