wtorek, 16 maja 2017
Bal na Gnojnej - akordeon
Szymon Teżewski, wielki pisarz, przez niektórych nazywany "nowym Twardochem", ma dziś urodziny. W związku z tym życzę mu, żeby żył przynajmniej o rok dłużej niż ja, by nad moim grobem zagrać tę melodię:
czwartek, 4 maja 2017
rozkminka o dziarach 1
Zawsze podobały mi się tatuaże. To znaczy, podobały mi się bardzo, bardzo, bardzo, w czasach gdy stosunkowo rzadko się je widywało, a ich posiadacze byli, mówiąc oględnie, charakterystyczni. Ich dziary też były charakterystyczne. Wykonanie raczej prymitywne, w jednolitym sinym kolorze, proste, naiwne lub wulgarne motywy. Przy tym wszystkim było w tym coś zakazanego, nie oszukujmy się. Ten ich aspekt zresztą chyba najbardziej mi imponował. Poza tym posiadacz takiej ozdoby z pewnością z niejednego pieca chleb jadł i niejedno miał do opowiedzenia. Później tatuaże stawały się coraz bardziej popularne i społecznie akceptowane, może i dobrze, ale dla mnie to już nie było to. Za ładne to wszystko, kolorowanki a la Disney, tak na to mówiłem. A tamte, zachowane na skórze ludzi coraz starszych, dalej mnie fascynowały.
Pewnego razu odkryłem stronę, założoną przez człowieka, który moją fascynację podzielał, gdzie publikowano zdjęcia i historie takich właśnie ludzi. Autor strony zachęcał, by rozmawiać z wydziaranymi, starszymi ludźmi, by ich tatuaż stał się okazją do poznania ich osoby. Zacząłem wówczas wypatrywać potencjalnych rozmówców i okazało się wówczas, że jest ich wcale niemało. Długo jednak musiałem próbować przełamać swą nieśmiałość, zanim zdobyłem się na zagajenie któregoś z nich. A gdy się w końcu udało, to okazało się, że strona zawiesiła działalność (tak się domyślam, fanpage na facebooku zniknął, a na mejla nie otrzymałem do tej pory odpowiedzi). W związku z tym, żeby ta krótka opowieść nie skończyła w szufladzie i by kontynuować chwalebne dzieło autora strony DZIARY NASZYCH STARYCH, wrzucam to tutaj. Z pewnością pojawią się też kolejne. Może ktoś oprócz mnie odnajdzie w tym magię.
Pewnego razu odkryłem stronę, założoną przez człowieka, który moją fascynację podzielał, gdzie publikowano zdjęcia i historie takich właśnie ludzi. Autor strony zachęcał, by rozmawiać z wydziaranymi, starszymi ludźmi, by ich tatuaż stał się okazją do poznania ich osoby. Zacząłem wówczas wypatrywać potencjalnych rozmówców i okazało się wówczas, że jest ich wcale niemało. Długo jednak musiałem próbować przełamać swą nieśmiałość, zanim zdobyłem się na zagajenie któregoś z nich. A gdy się w końcu udało, to okazało się, że strona zawiesiła działalność (tak się domyślam, fanpage na facebooku zniknął, a na mejla nie otrzymałem do tej pory odpowiedzi). W związku z tym, żeby ta krótka opowieść nie skończyła w szufladzie i by kontynuować chwalebne dzieło autora strony DZIARY NASZYCH STARYCH, wrzucam to tutaj. Z pewnością pojawią się też kolejne. Może ktoś oprócz mnie odnajdzie w tym magię.
Pan Janek, lat 63. Spotkany przy ulicy Lipowej w Białymstoku. Za drobnym wynagrodzeniem rzeczowym pokazał kilka tatuaży. Ma ich więcej, na plecach i na nogach, ale pogoda nie zachęcała do nadmiernego obnażania. Jak mówi, tatuaże pochodzą "i z wolności i stamtąd". Pierwszy, jeśli dobrze zrozumiałem chodziło o LOVE na knykciach, pochodzi jeszcze z czasów, gdy pan Janek był w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Jego wujek, świętej w pamięci, wyszedł wtedy z więzienia, cały w tatuażach, miał między innymi wytatuowaną czarną podkoszulkę i czarne skarpety. Małemu Jankowi bardzo się to spodobało i prosił wujka, by coś podobnego mu załatwił. Gdy pewnego razu wujek sobie popił, wziął Janka na barana i zaniósł gdzie trzeba. I tak to się zaczęło. Umówiliśmy się, że gdy pogoda będzie bardziej odpowiednia, pan Janek pokaże pozostałe dziary. O jednej z nich opowiedział: w wojsku codziennie sprawdzano czystość nóg, więc na palcach nożnych wytatuował "chuju czyste". Od tej pory jego nóg nie sprawdzano, ale musiał zrobić sto pompek.
sobota, 22 kwietnia 2017
rozkminka o poecie
Cześć i czołem! Jeśli ktoś tu jeszcze zagląda, to ma okazję poznać moje liryczne oblicze. Pięć moich wierszy zostało opublikowanych TUTAJ, zapraszam. Niebawem będzie tam kolejny zestaw, to lajkujcie Szufladę, nie przegapicie. Na zachętę moje zdjęcie z czasów, gdy byłem młody i piękny. Wybrałem je, by reprezentowało tę właśnie dziedzinę mojej tzw. twórczości.
ps pojawił się kolejny zestaw, więc zapraszam TUTAJ
ps pojawił się kolejny zestaw, więc zapraszam TUTAJ
niedziela, 9 kwietnia 2017
MIND-FUCK #1 - Czy wola jest wolna?
Mój kolega filozofuje. Zapraszam do połamania głowy przez trzy minuty i oczekiwania na kolejne odcinki.
czwartek, 23 marca 2017
wtorek, 21 marca 2017
rozkminka o dekadzie
Mojemu ulubionemu zdjęciu stuknęło dziś dziesięć lat. No, stuknie za parę godzin, nie pamiętam, o której dokładnie. Kiedyś już je wrzucałem na tym blogu, ale było to dwa lata po pstryknięciu fotki. Już wtedy wydawało mi się, że to dawne czasy, a co mam powiedzieć teraz? Gdy zdarza mi się pokazać komuś niewtajemniczonemu to zdjęcie, ostatnio opatruję je komentarzem "piękni dwudziestoletni" i coś w tym jest. Wydaje mi się, że zaczynam rozumieć i współodczuwać emocje, jakie towarzyszyły Hłasce, gdy nadawał swojej książce tenże tytuł. Nie wiem, co jeszcze mógłbym napisać, nie popadając w nadmierny sentymentalizm i nostalgię... Może to, że mam ciche marzenie, by zrobić "remake" tej fotki i w tej samej ekipie usiąść na tej samej ławce. Ale niestety nie będzie to łatwe zadanie. Co prawda wszyscy żyją, lepiej lub gorzej, ale jeśli doliczyć do widocznej piątki fotografa, to połowa jest za granicą naszego kraju. A w tym konkretnym momencie gdy to piszę, w Augustowie nie ma żadnego z nas. Ale mam nadzieję, że to marzenie nie jest wygórowane na tyle, by nie mogło się spełnić.
poniedziałek, 20 marca 2017
W bramie #01 - "Eteromanka"
Kumpel napisał książkę i z tej okazji powstał taki ni to wywiad, ni to rozmowa. Niby mamy mamy patent, żeby to był taki program, w którym będziemy gadali o różnych ciekawych rzeczach, ewentualnie zapraszali jakichś gości, a debiut jednego z nas jest dobrym punktem wyjścia do debiutu takiej inicjatywy. W przypadku tego odcinka wszystko odbyło się dość spontanicznie, bez przygotowania, trochę na wariata, trochę niedomagaliśmy sprzętowo, a co gorsze po raz pierwszy występowałem w roli niby prowadzącego, więc miejscami jest nieco kulawo. Ale jak to powiedziała moja babcia, gdy po dragach wylądowałem w szpitalu: "zawsze to jakieś doświadczenie". Mam nadzieję, że na tym nie poprzestaniemy i jeszcze przynajmniej kilka rozmów uda się przeprowadzić. Tymczasem polecam wszystkim książkę mojego ziomala i jego facebookowy fanpage No i oczywiście sam filmik, zapraszam do bramy:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
