
Dwa dni temu był pierwszy dzień wiosny tj. 21 marca. Data ta skłoniła mnie do małej lefreksji, mianowicie przypomniał mi się pewien szalony dzionek sprzed dwóch lat. Pat z Maćkiem i Pitukiem (wtedy jeszcze ziomkami) i Grześkiem grali w starym ogólniaku na konkursie piosenki obcojęzycznej, przed, w trakcie i po była najebka i jointy, ja fristajlowałem, Radom bitboksował, był konkurs na najniższy krok, w pewnym momencie znaleźliśmy się na bulwarach skąd pochodzi to zajebiste moim zdaniem zdjęcie (którego autorem był Maciek zwany Potopem), na widok którego zawsze się uśmiecham z rozrzewnieniem przypominając sobie ten dzień :)